Serwis informacyjny NSZZ Solidarność ENEA Gorzów Wlkp. - Czwartek, 05 Listopad 2026r.
Drukuj

Podczas długiego weekendu (Boże Ciało) operator systemu przesyłowego kilkukrotnie ograniczał pracę instalacji fotowoltaicznych - w szczytowych momentach redukcje objęły źródła o łącznej mocy przekraczającej 2,4 GW. Problem nadwyżek energii ma rozwiązać Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu, zakładający rozbudowę sieci elektroenergetycznych oraz zwiększenie elastyczności systemu. Eksperci wskazują jednak, że same inwestycje infrastrukturalne mogą okazać się niewystarczające. - Nowe moce OZE będą coraz częściej pracować na papierze, nie w systemie - ocenia Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku.

Jak pisaliśmy w Interii Biznes, podczas długiego weekendu (4-7 czerwca) operator systemu przesyłowego kilkukrotnie ograniczał pracę instalacji fotowoltaicznych z powodu nadpodaży energii w systemie. Redukcje wprowadzono w czwartek, sobotę i niedzielę, głównie w godzinach porannych i popołudniowych. W szczytowych momentach wyłączano instalacje o łącznej mocy od ponad 1,7 GW do przeszło 2,4 GW.

Do sytuacji takiej dochodzi, gdy produkcja energii znacząco przewyższa zapotrzebowanie. Wówczas operator w pierwszej kolejności ogranicza pracę konwencjonalnych elektrowni węglowych i gazowych oraz korzysta z możliwości awaryjnego eksportu nadwyżek energii za granicę. Gdy te mechanizmy okazują się niewystarczające, wydawane są polecenia redukcji pracy instalacji OZE, w tym farm fotowoltaicznych i wiatrowych. 

Właściciele fotowoltaiki tracą coraz więcej na redysponowaniu

Jak zauważa Ewa Magiera, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Fotowoltaiki i Magazynowania Energii, rosnąca liczba wyłączeń instalacji OZE nie pozostaje bez znaczenia dla opłacalności inwestycji w odnawialne źródła energii. "Ograniczenia występują w okresach najwyższej produktywności. Oznacza to utratę części przychodów, dodatkowe koszty operacyjne oraz większą niepewność przy kontraktach cPPA" - mówi w rozmowie z Interią Biznes.

Właściciele wyłączanych instalacji fotowoltaicznych mają prawo do rekompensat, które wypłacane są za pośrednictwem Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE). Środki przysługują w sytuacji, gdy doszło do utraty przychodów ze sprzedaży energii, liczonych według cen rynku bilansującego. W praktyce jednak wypłaty często nie pokrywają w pełni strat poniesionych przez wytwórców, a w przypadku ujemnych cen energii część rekompensaty może w ogóle nie przysługiwać.

"Pierwszym podstawowym problemem jest złożoność procedur i niejednolite tempo rozpatrywania wniosków w przypadku różnych instalacji" - mówi Interii Biznes Kamil Zimka, prezes zarządu Solarius Technology. "Kolejna kwestia dotyczy częstych, nawet następujących dzień po dniu, redysponowań. W takiej sytuacji wytwórcy mają 180 dni od zdarzenia na złożenie wniosku o rekompensatę, co wymaga dużej dyscypliny". - dodaje, tłumacząc, że w praktyce dokumenty te powinny być składane niemal codziennie, tak aby nie utracić kluczowych danych meteorologicznych, na których opiera się szacunek.

Jak zauważa Magiera system rekompensat oznacza również, że część kosztów zostanie przeniesiona na odbiorców energii. "W opublikowanym przez Polskie Stowarzyszenie Fotowoltaiki i Magazynowania Energii raporcie wskazujemy, że w perspektywie kilku lat rosnąca liczba wyłączeń instalacji fotowoltaicznych oznacza wzrost kosztów dla użytkowników systemu z tytułu wypłacanych rekompensat. Już w perspektywie kilku lat wysokość takich odszkodowań może sięgać nawet kilkuset milionów złotych rocznie. Koszty te znajdą odzwierciedlenie w rachunkach za energię elektryczną u odbiorców końcowych" mówi.

Źródło-Interia.Biznes

 

22-23.04.2026 Wyłączenia OZE

 

Wyłączenia OZE problem narasta

 

5.04.2026 Wielkie wyłacznia wiatraków

 

Skala wyłączeń OZE ponad milion

megawatogodzin.

 

 


 

 


Wiadomość tą wyświetlono 773 razy.