Serwis informacyjny NSZZ Solidarność ENEA Gorzów Wlkp. - Poniedziałek, 04 Marzec 2024r.
Drukuj

Ekologiczne zamiary wielkich fabryk, by zmniejszyć emisję dwutlenku węgla, mogą paradoksalnie poskutkować milionami ton niebezpiecznych śmieci.

Dawniej lotnisko Coventry służyło eskadrom myśliwców RAF biorących udział w Bitwie o Anglię. Niedługo może stać się przyczółkiem rewolucji na rynku akumulatorów w West Midlands. To jedno z proponowanych miejsc dla brytyjskiej gigafabryki akumulatorów, która ma zapewnić zasilanie milionom aut elektrycznych.
Wartość budowy szacuje się na 2,6 mld funtów.  Brytyjski rząd obiecał wsparcie projektu w wysokości 500 mln funtów.
Powstanie gigafabryk produkujących miliony akumulatorów zasilających pojazdy elektryczne w całej Europie to szansa na obniżenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Jednak za tą szansą stoi nowe zagrożenie - e-odpady.
Do wyprodukowania akumulatorów samochodowych używa się specyficznych surowców: niklu, litu i kobaltu. To bardzo rzadkie pierwiastki, występujące w niewielu miejscach i bardzo ograniczonych ilościach.
W Europie zaplanowano do tej pory budowę aż 38 gigafabryk akumulatorów do samochodów elektrycznych.
Żywotność akumulatorów samochodowych jest dość długa, obecnie może wynieść nawet 15 lat. Oznacza to jednak, że niedługo zaczniemy gromadzić zużyte akumulatory. Gavin Harper, stypendysta w Faraday Institution i naukowiec z University of Birmingham, szacuje, że do 2040 r. możemy zgromadzić do 8 mln ton zużytych akumulatorów.
Zużyte akumulatory mogą być toksyczne, dotyczy to zwłaszcza baterii kobaltowych. Trudno w tej chwili oszacować procent recyklingowanych akumulatorów, bo w przypadku tych litowych dane wahają się od 5 do 50 proc. Harper uważa jednak, że wzrost produkcji akumulatorów sprawi, że ogromna ich ilość nie będzie recyklingowana.
Obecnie do zasilania samochodów elektrycznych najczęściej używa się baterii litowo-jonowych. Zawierają one kilkaset pojedynczych ogniw. Pewną część metali użytych do wyprodukowania baterii można wykorzystać ponownie. Problem w tym, że akumulatory zawierają inne materiały, niebezpieczne i wybuchowe, dlatego cały proces recyklingu wymaga odpowiednich, skomplikowanych procedur.
Nowe akumulatory już niedługo trafią co dziesiątek milionów samochodów. Według planów do 2030 r. liczba obecnych na światowych drogach samochodów elektrycznych wzrośnie z dzisiejszych 11 mln do 145 mln.
W tej chwili recykling baterii samochodowych nie jest powszechny, ponieważ trudno znaleźć dla niego uzasadnienie przy tak małej liczbie sprzedawanych samochodów elektrycznych.

Konieczności recyklingu może zaszkodzić rozwojowi tego rynku, nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale całej Europie. Recykling może bowiem zniechęcić inwestorów.

Aktualnie recykling tych baterii wygląda tak, że są one rozdrabniane i zmieniane w tak zwaną czarną masę, żużel, który w dalszej kolejności poddaje się rafinacji, a w jej trakcie wydobywane są cenne minerały. Ta procedura jest jednak energochłonna. Bardziej wydajny byłby ręczny demontaż baterii, który co prawda jest możliwy, ale stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa.

Źródło: nowyswiat24.com.pl

W Polsce ponad 100 tys. paneli fotowoltaicznych niedługo stanie się odpadem. Konieczne są inwestycje w ich recykling

Boom na fotowoltaikę trwa nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie, co pociąga za sobą także zapotrzebowanie na recykling paneli PV. Szacuje się, że w naszym kraju tylko w najbliższych latach do utylizacji lub recyklingu trafi ponad 100 tys. ton zużytych instalacji fotowoltaicznych. Ich producenci i dostawcy są coraz bardziej świadomi narastającego problemu.

Według SolarPower Europe na koniec ubiegłego roku w 27 państwach członkowskich UE moc zainstalowana w fotowoltaice wyniosła 137,2 GW. Tylko w ciągu 12 miesięcy przybyło prawie 19 GW mocy. Był to najlepszy wynik roczny od 2011 roku (o 11 proc.). Do 2024 roku prognozowany jest prawie dwukrotny wzrost - do poziomu 252 GW (w umiarkowanym scenariuszu tej organizacji).

"Według szacunku Międzynarodowej Agencji Energii Odnawialnej (IRENA) wartość rynku recyklingu paneli fotowoltaicznych będzie w najbliższych latach rosnąć bardzo szybko, głównie w Europie. Mówimy tu o około 60-80 mln ton paneli do przetworzenia do 2050 roku. Rynek polski jest znacznie mniejszy, ale jeśli weźmiemy pod uwagę panele zainstalowane tylko do 2010 roku, to już mówimy o 1,5 mln ton odpadów, które niebawem będą trafiały do recyklingu" - podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Marcin Karbowniczek, prezes 2loop Tech.

Najwięcej nowych mocy w Europie przybyło w Niemczech, Holandii i Hiszpanii. Tuż za podium znalazła się Polska. Ubiegły rok był rekordowy dla polskiego sektora PV - moc zainstalowana wzrosła o 200 proc. r/r. Na koniec grudnia przekroczyła 3,9 GW, podczas gdy już w kwietniu br. sięgnęła prawie 4,7 GW.
"W Europie zapotrzebowanie na recykling paneli fotowoltaicznych jest dość duże i sięga tysięcy ton w skali roku. W Polsce znacznie trudniej jest je oszacować. Wynika to z faktu, że nasze instalacje są młodsze i nie trafiają jeszcze jako odpad na wysypiska śmieci. Jednak już zgłaszają się do nas firmy, które mają zużyte panele, najczęściej takie, które uległy uszkodzeniu podczas transportu albo montażu. Czasem zdarza się też, że są po prostu wymieniane na nowsze" - mówi Marcin Karbowniczek. Za jakiś czas bardzo duża ilość elektrośmieci z tych instalacji będzie wymagała przetworzenia. To jest wyzwanie, o którym trzeba mówić już dziś i do którego należy się przygotować.
Według szacunków w Polsce w najbliższych latach taki los czeka ponad 100 tys. ton zużytych instalacji fotowoltaicznych
Żywotność paneli PV sięga 20-25 lat, przy czym są to dane producentów i dystrybutorów. W rzeczywistości ten czas może być krótszy lub dłuższy. Wpływają na to warunki, w jakich panel działa: czy ulega naprężeniom, czy leżał na nim śnieg, czy był przykryty liśćmi, co też skraca jego żywotność. Po zużyciu w klasycznym rozumieniu taki panel jeszcze produkuje prąd, ale już mniej wydajnie i sprawnie niż nowy.
Obecnie ok. 95 proc. sprzedawanych na świecie paneli PV jest wyprodukowanych z krzemu krystalicznego, więc ich ogniwa fotowoltaiczne są wykonane z półprzewodników krzemowych. W wyniku recyklingu ze zużytych lub uszkodzonych instalacji można jeszcze odzyskać cenne surowce - poza krzemem są to także aluminium czy szkło, a nawet metale szlachetne, np. srebro.

To nie są odpady lekkie, które można tak po prostu wziąć, wyjąć i przenieść. One mają swoje wymiary, trzeba je zdemontować, a to wymaga zaplanowania tego procesu. Oczywiście trzeba też mieć miejsce, w których te panele będą przetwarzane, czyli zakłady lub sieci zakładów. Ważne jest też budowanie świadomości wśród klientów i instalatorów, że to są elektrośmieci, które w Polsce i UE podlegają odpowiednim przepisom i nie można ich tak po prostu wyrzucić na wysypisko.

W tej chwili metody recyklingu paneli PV wciąż są jeszcze mało wydajne kosztowo. Dlatego spółka technologiczno-badawcza 2loop Tech w kwietniu powołała konsorcjum z krakowską Akademią Górniczo-Hutniczą. W jej laboratoriach powstaje innowacyjna metoda recyklingu paneli fotowoltaicznych, która ma być w 100 proc. ekologiczna, ale i efektywna ekonomicznie.

Źródło Cire.pl

Ciemne strony energii ze słońca


Wiadomość tą wyświetlono 1838 razy.