Dodano: 8 Lipiec 2021r. 10:48
.jpg)
Boom na instalacje fotowoltaiczne skutkuje falą ich pożarów. Wszystkiemu winna jest pospieszna i niedbała instalacja. Panele nie są też odpowiednio serwisowane.
W Polsce zdarza się nawet 700 pożarów instalacji fotowoltaicznych rocznie - o wiele więcej, niż w innych krajach. W o wiele większych Niemczech jest ich prawie dwukrotnie mniej. Powód ? Zbyt pospieszna i niedbała instalacja.
Firmy instalujące panele fotowoltaiczne wyrastają jak grzyby po deszczu. Nic dziwnego, bo strumień europejskich pieniędzy i dopłaty powodują szybkie wzrosty na tym rynku. Problem w tym, że Polacy często decydują się na usługi monterów najtańszych, a nie najlepszych.
Panele fotowoltaiczne mają często wbudowane zabezpieczenia, które uniemożliwiają bądź utrudniają powstanie w nich pożaru. Niestety - są monterzy, którzy po prostu wyłączają te układy. Wychwytują one bowiem najmniejsze błędy podczas instalacji i nie pozwalają włączyć paneli. Łatwiej jest je dezaktywować, niż poprawić montaż...
Polacy często nie serwisują swoich instalacji, wychodząc z założenia, że mają przecież działać przez ćwierć wieku. Owszem - ale okresowe przeglądy są konieczne.
Wszystkie zaniedbania skutkują stosunkowo dużą liczbą pożarów instalacji. Podobna sytuacja była we Włoszech. Tam również instalowano dużo i szybko, nie dbając o jakość montażu.
Osobnym problemem jest tamat jak bezpiecznie gasić palące się panele by nie zostać porażonym prądem. Strażacy mają uzasadnione obawy o swoje zdrowie i życie podczas takich pożarów.
.jpg)
Pożary to niejedyne problemy, jakie mogą sprawiać instalacje fotowoltaiczne. Falowniki - czyli urządzenia przetwarzające prąd stały na zmienny - zakłócają czasem pracę czułych urządzeń elektronicznych. W Holandii panele słoneczne stanowią zagrożenie dla komunikacji między służbami ratunkowymi, takimi jak policja i straż pożarna - ostrzega rządowa agencja Telecom.
Część paneli dachowych regularnie powoduje "poważne zakłócenia i awarie" systemu komunikacji C2000 używanego przez służby ratownicze.
Problem jest coraz poważniejszy, albowiem liczba paneli słonecznych w Holandii podobnie jak w Polsce wciąż rośnie. Jeśli nic z tym nie zrobimy, to ryzyko problemów komunikacyjnych między policją a strażą pożarną będzie się pogłębiać.
Boom na mikroinstalacje sprawił, że operatorzy systemów dystrybucyjnych zgłaszają problemy z przyłączeniem ich do sieci. Skumulowanie na terenie jednej gminy kilkuset mikroinstalacji może być kłopotliwe ze względu na konieczność zabezpieczenia przez OSD odpowiedniej ilości liczników, ekip wykonawczych oraz oczywiście środków finansowych. Nie da się tego zrealizować w wyznaczonych terminach bez zwiększenia zatrudnienia, a tym samym kosztów, na które nie ma zgody URE. Stąd też bardzo duża liczba reklamacji i donosów do różnych instytucji państwowych.

Dodatkowo operatorzy "dzięki fotowoltaice" mają problemy z zachowaniem standardów jakościowych, głównie dotyczących wysokości napięcia w sieci.
Zbyt wysokiego napięcie w sieci, które może się pojawiać znienacka w każdej chwili, gdy akurat kilku sąsiadów założy sobie fotowoltaikę. A już na pewno będą się działy "cuda" gdy zrobi tak pół wsi. Jeszcze w 2020 roku to była rzadkość, ale już od wiosny 2021 na wszelkich grupach i forach związanych z fotowoltaiką widać istny wysyp narzekań na problem zbyt wysokiego napięcia.
Jedynym trwałym lekarstwem na te problemy jest modernizacja sieci energetycznych, aby radziły sobie z przesyłem "w drugą stronę" bez windowania napięcia poza skalę. Na to potrzeba niemałych pieniędzy a nasza polska "zielona rewolucja" jest klejona po taniości: rozdano dotacje, podłączono tabuny prosumentów – z myślą: jakoś to będzie. Przez chwilę nawet jakoś to było, ale właśnie zaczyna się sypać.
Energetyka ma ustawowy obowiązek stanąć na głowie byleby tylko umożliwić podłączenie każdej domowej instalacji fotowoltaicznej. Jednak podłączenie nie daje gwarancji, że instalacja zawsze będzie pracować poprawnie. Im więcej ludzi w okolicy założy fotowoltaikę, tym większe ryzyko, że wszyscy zaczną doświadczać problemów, w środku słonecznego dnia instalacje będą się wyłączać z powodu zbyt wysokiego napięcia w sieci.
Z każdym nowym przyłączonym prosumentem mogą się pojawiać nowe atrakcje skutkujące wyłączeniami instalacji PV – czyli stratą pieniędzy. Bo miał być "darmowy prąd" – a nie ma go wcale.
Typowe problemy przy współpracy inwertera z siecią energetyczną to:
-Zbyt wysokie napięcie na fazie. Napięcie na żadnej z faz nie może przekraczać 253V. Jeśli dana faza jest akurat mało obciążona a kilku prosumentów w okolicy wpycha w nią dużo energii – napięcie wzrasta. Gdy przekroczy 253V, falownik powinien wyłączyć instalację – nie ma prawa przekroczyć 253V. (są instalatorzy, którzy potrafią ominąć te obostrzenia). Dość łatwo jest o taką sytuację z falownikiem jednofazowym, stąd energetyka bardziej lubi trójfazowców. Ale falownik trójfazowy również się wyłączy jeśli napięcie choćby jednej z trzech faz przekroczy 253V. Duże różnice napięć między fazami – również będą przyczyną problemów w pracy falowników trójfazowych.
Gdy inwerter wyłącza się z powodu zbyt wysokiego napięcia sieciowego, klienci zgłaszają się do energetyki żeby rozwiązać problem. Jego rozwiązanie wymaga dużych nakładów inwestycyjnych w sieć ze strony energetyki, na którą nakłada się coraz więcej obowiązków (np. wymiana tradycyjnych liczników na inteligentne -do 2028 ma wymienić ok 13 mln.) Z drugiej strony Prezes Urzędu Regulacji Energetyki nie pozwala podnosić cen energii dla odbiorów komunalnych.
Odrębnym tematem jest sprawa odbiorników i urządzeń narażanych często na zawyżone napięcie z sieci. Czasami nie zdajemy sobie sprawy co było powodem, że przestały nam działać LED-y i inne odbiorniki zasilane zbyt wysokim napięciem z sieci…
Niestety instalatorzy, nie uprzedzili ich o takich trudnościach i uwarunkowaniach. Często przedstawiali nieprawdziwe wyliczenia, uzasadniające zainstalowanie instalacji fotowoltaicznych. Przy niskim zużyciu prądu w danym gospodarstwie domowym taka instalacja jest po prostu nieopłacalna Koszt instalacji nawet po odliczeniu ulg stanowi równowartość 20 lat płacenia za aktualnie zużywaną energię elektryczną !!!
Po 20 latach eksploatacji ogniwa nadają się już tylko do wymiany na nowe...
Przy takiej skali zainstalowanych instalacji powstanie kolejny problem- utylizacja zużytych ogniw fotowoltaicznych.
Góry "ekologicznych odpadów" do utylizacji
Wiadomość tą wyświetlono 9462 razy.
