Dodano: 2 Lipiec 2026r. 09:57

W czerwcu nieoczekiwanie pojawiła się decyzja Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie, która nakazała Enei Wytwarzanie zareagować na to, jak Elektrownia Kozienice wpływa na Wisłę.
Problem jest znany od lat i nie dotyczy tylko tej elektrowni, chodzi o otwarte układy chłodzenia. Ich działanie, a konkretnie pobór wody z rzek przez jednostki (a wraz z nią np. narybku czy larw ryb) i jej zrzut, ma negatywny wpływ na środowisko.
Ekolodzy kontra Enea
Należąca do grupy Enea spółka dostała 60 dni na przedstawienie planu naprawczego (licząc od 28 maja 2026 r.). Decyzja RDOŚ to finał wieloletnich starań organizacji ekologicznych, które wskazywały, że wpływ elektrowni na Wisłę i ichtiofaunę jest niedoszacowany. Podpierały to badaniami prof. Tomasza Mikołajczyka. Wynika z nich, że w wyniku działalności elektrowni ginąć mogą setki milionów ryb.
Enea odpiera te zarzuty, dowodząc, że od lat działa na rzecz mitygacji swojego wpływu na Wisłę. Powołuje się także na badania, które prowadził prof. Piotr Parasiewicz, zlecono je Instytutowi Rybactwa Śródlądowego.
Będzie trzecia opinia
Jak przekazało WNP Ministerstwo Klimatu i Środowiska, wciąż trwa analiza "obszernego materiału dowodowego" zebranego w sprawie Elektrowni Kozienice. W trakcie postępowania Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie zlecił prof. dr. hab. inż. Romanowi Kujawie przygotowanie niezależnego opracowania.
Ta trzecia opinia ma nie tylko porównać wyniki badań, które przewijają się w sprawie Kozienic, ale i przynieść jeszcze jedno, może decydujące, opracowanie na temat działalności elektrowni i jej wpływu na środowisko.
"Po analizie dotychczas zebranego materiału dowodowego stwierdzono przesłanki wystąpienia bezpośredniego zagrożenia szkodą w środowisku oraz szkody w środowisku" – tak MKiŚ wyjaśnia ruch RDOŚ w tej sprawie. Jednocześnie resort zaznacza, że dopiero po zebraniu całego materiału dowodowego będzie możliwe wydanie rozstrzygnięcia, które będzie zawierać wszystkie wyniki weryfikacji dokumentacji itp.
Ministerstwo Aktywów Państwowych oczekuje natomiast, że sprawa wyjaśni się między spółką a organami środowiskowymi.
"Ministerstwo stoi na stanowisku, że kluczowe znaczenie ma zarówno przestrzeganie norm środowiskowych, jak i zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego kraju, w którym Elektrownia Kozienice odgrywa istotną rolę" – brzmi odpowiedź MAP. W Enei trwać ma natomiast poszukiwanie idealnego wyjścia z sytuacji, bo jak opisuje biuro prasowe resortu aktywów:
Enea Wytwarzanie, wraz z pełnomocnikiem prawnym oraz ekspertami z Instytutu Rybactwa Śródlądowego, analizuje decyzję RDOŚ i możliwe dalsze działania, uwzględniając ich skutki dla funkcjonowania elektrowni oraz krajowego systemu energetycznego.
Jakie losy Kozienic?
Dotychczasowe wydarzenia to jednak dopiero początek sprawy. Jeżeli Enea nie odniesie się do wezwania RDOŚ, to organy środowiskowe same wskażą spółce, jakie powinna podjąć działania. Jednocześnie spółka od takiej decyzji będzie mogła się odwołać.
Sytuacja w Elektrowni Kozienice, jednej z największych w Polsce, jest dość złożona. Z 11 działających tam bloków węglowych tylko jeden, najnowszy o mocy 1075 MW, posiada zamknięty układ chłodzenia.
Pozostałe dziesięć (osiem po 200 MW i dwa po 500 MW) opiera się na układzie otwartym, co oznacza, że pobierają wodę prosto z Wisły i zrzucają ją z powrotem do rzeki po podgrzaniu.
Nie można wykluczyć, że główną linią obrony Enei będzie dowodzenie, że ograniczanie pracy tych jednostek nocą (a tak sugerują organizacje ekologiczne) może mieć fatalne skutki dla całego systemu elektroenergetycznego.
W wielu podobnych sprawach, gdy pojawiał się taki argument, sądy wskazywały na szczególny interes społeczny i nie wymagały daleko idących zmian oraz interwencji. Oczywiście nikt nie podważy, w tym sąd, istoty problemu środowiskowego, ale podobny scenariusz rozegrał się choćby w przypadku kompleksu energetycznego (kopalnia i elektrownia) Turów.
Wiadomość tą wyświetlono 3249 razy.
