Dodano: 5 Czerwiec 2026r. 10:24
"Pierwszym i najbardziej bezpośrednim kierunkiem działań powinno być zatrzymanie procesu przedwczesnego wycofywania z eksploatacji bloków energetyki konwencjonalnej, które - pomimo wieku - w praktyce stanowią istotną część krajowej „poduszki bezpieczeństwa” w miesiącach zimowych. Dotyczy to w szczególności bloków klasy 200 MW" - zaznaczono w raporcie Polskiego Towarzystwa Gospodarczego (PTG)
Przeprowadzona w raporcie analiza wskazuje na narastające ryzyko strukturalne w polskiej elektroenergetyce, wynikające przede wszystkim z niedopasowania tempa i kierunku zmian w miksie wytwórczym do fizycznych wymagań bilansowania mocy, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym.
Krajowy system może wejść w fazę chronicznego deficytu mocy w miesiącach listopad-luty
"W warunkach ograniczonej dostępności źródeł zależnych od pogody oraz wysokiego zapotrzebowania w szczytach dobowych, kluczowym parametrem determinującym bezpieczeństwo pracy KSE (Krajowy System Elektroenergetyczny - przyp. red.) pozostaje wielkość mocy dyspozycyjnej oraz zdolności regulacyjne systemu" - wskazano w raporcie.
Jak dodano, w praktyce oznacza to, że w scenariuszu utrzymania obecnego trendu szybkiej redukcji źródeł cieplnych przy jednoczesnym dalszym wzroście obciążenia (elektryfikacja ciepłownictwa i transportu, rozwój centrów danych), krajowy system może wejść w fazę chronicznego deficytu mocy w miesiącach listopad–luty.
Konsekwencją - jak czytamy w raporcie - "byłyby działania nadzwyczajne po stronie operatora i państwa, obejmujące ograniczenia w poborze energii dla wybranych grup odbiorców, a w wariancie skrajnym - rozległe awarie systemowe, w tym blackout wynikający z utraty zdolności regulacyjnych w warunkach niedoboru mocy dyspozycyjnej"
Podkreślono przy tym, że zasadnicze pytanie nie dotyczy zatem samej „ambicji” transformacyjnej, ale tego, jakie działania instytucjonalne i inwestycyjne należy podjąć, żeby uniknąć scenariusza „głodu energetycznego” i utrzymać bezpieczeństwo dostaw energii w warunkach zimowych szczytów obciążenia, przy jednoczesnym ograniczaniu kosztów dla gospodarki i odbiorców końcowych.
Jest konieczność utrzymania mocy dyspozycyjnej w okresie przejściowym
W raporcie wskazano, że pierwszym i najbardziej bezpośrednim kierunkiem działań powinno być zatrzymanie procesu przedwczesnego wycofywania z eksploatacji bloków energetyki konwencjonalnej, które - pomimo wieku - w praktyce stanowią istotną część krajowej „poduszki bezpieczeństwa” w miesiącach zimowych.
Dotyczy to - zaznaczono w raporcie - w szczególności bloków klasy 200 MW, pracujących w elektrowniach takich jak Turów, Dolna Odra, Rybnik, Połaniec, Kozienice i Ostrołęka. Jednostki te w szczytach zimowych pełnią funkcję wypełniania luki mocy dyspozycyjnej i stabilizowania bilansu mocy, a ich likwidacja przed zbudowaniem równoważnych zasobów dyspozycyjnych zwiększa ryzyko niedoborów w godzinach krytycznych.
Raport wskazuje, że bloki klasy 200 MW powinny zostać zmodernizowane zgodnie z opracowaniami programu NCBiR “Bolki 200+” i utrzymane w systemie energetycznym przez co najmniej 15-20 lat.
Analogicznie, z perspektywy bezpieczeństwa pracy systemu, zasadne jest powstrzymanie likwidacji relatywnie nowego bloku na węgiel brunatny o mocy 474 MW w elektrowni Pątnów. W warunkach zimowych właśnie tego typu jednostki decydują bowiem o możliwości utrzymania bilansu mocy bez uciekania się do środków nadzwyczajnych po stronie odbiorców.
Konieczna wiarygodna ścieżka zastąpienia mocy dyspozycyjnej nowymi zasobami
W raporcie podkreślono też, że szczególnej ochrony wymaga elektrownia Turów, w tym jej najnowszy blok nadkrytyczny o mocy 498 MW. Utrata tej jednostki oznaczałaby nie tylko redukcję mocy dyspozycyjnej, ale także osłabienie stabilności regionalnej pracy systemu w południowo-zachodniej Polsce.
Z punktu widzenia planowania systemowego - wskazano w raporcie - kluczowe znaczenie ma realistyczne rozdzielenie celów emisyjnych od fizycznych wymagań bilansowania mocy.
W szczególności należy porzucić założenia, w których w perspektywie kilku dekad zakłada się pełną „zeroemisyjność” krajowej elektroenergetyki i całkowite odejście od spalania paliw kopalnych, w tym węgla brunatnego i kamiennego, bez jednoczesnego przedstawienia wiarygodnej ścieżki zastąpienia mocy dyspozycyjnej nowymi zasobami o porównywalnej dostępności w szczytach zimowych.
Przyjęcie takiej konstrukcji planistycznej prowadzi do scenariusza, w którym bezpieczeństwo dostaw energii staje się funkcją „warunków pogodowych”, importu i działań awaryjnych, co nie jest akceptowalne w gospodarce o rosnącym zapotrzebowaniu na energię elektryczną - podsumowują autorzy raportu.
Podobnego zdania jest Herbert Leopold Gabryś, były wiceminister przemysłu odpowiedzialny za energetykę.
"Tzw. dwusetki powinny pracować w podstawie na tyle, aby dopełnić potrzeby systemu i być w gotowości dla ubezpieczenia generacji odnawialnej. Do czasu, kiedy będą nowe moce - realnie wprowadzane do systemu. Z samych zamiarów i zapowiedzi bowiem, choćby najbardziej wiarygodnych, prądu nie będzie" - podkreślił w rozmowie z WNP Herbert Leopold Gabryś.
Wiadomość tą wyświetlono 718 razy.
