Dodano: 23 Marzec 2021r. 09:21

Zgodnie z danymi Urzędu Regulacji Energetyki w ciągu 13 lat liberalizacji rynku sprzedawcę zmieniło 904 tys. odbiorców, z czego 688 tys. to odbiorcy indywidualni, a 216 tys. - odbiorcy przemysłowi i biznesowi. Pandemia wyraźnie zahamowała ten proces. W październiku 2020 roku zainteresowanie zmianą było o jedną trzecią mniejsze niż rok wcześniej (1534 vs. 4250). W listopadzie nieco wzrosło, sprzedawcę zmieniło 1,9 tys. klientów indywidualnych.
W Polsce mamy ok. 17,8 mln odbiorców końcowych energii elektrycznej, z czego ponad 15,1 mln to odbiorcy z grup taryfowych G (gospodarstwa domowe).
Grupy A i B stanowią odbiorcy zasilani z sieci wysokiego i średniego napięcia i są to tzw. odbiorcy przemysłowi, natomiast do grupy C należą odbiorcy przyłączeni do sieci niskiego napięcia, pobierający energię elektryczną dla celów prowadzonej działalności gospodarczej, tzw. odbiorcy biznesowi.
Z danych Agencji Rynku Energii wynika, że w 2020 roku udział węgla w miksie energetycznym spadł do rekordowo niskiego poziomu 70 proc. To najmniej w ponad stuletniej historii polskiej elektroenergetyki. Rośnie natomiast energia pozyskiwana z gazu, wiatru i fotowoltaiki, przy czym elektrownie słoneczne dostarczyły o 176 proc. więcej energii r/r. Wciąż jednak zdecydowana większość energii w Polsce wytwarzana jest z węgla, a rosnące ceny surowca i wyższe ceny uprawnień do emisji CO2 powodują wzrost cen prądu. W tym roku - zgodnie z zatwierdzonymi przez URE taryfami - rachunki gospodarstw domowych są o 9-10 proc. wyższe niż w 2020 roku.
Ekonomiści Polskiego Instytutu Ekonomicznego podają, że prognozy dla Unii Europejskiej, według różnych źródeł, zakładają wzrost cen o 30-40 proc. do 2030 roku. W Polsce skala podwyżek może być jeszcze większa.

Wiadomość tą wyświetlono 2019 razy.
